Pamięci generała Kwiatkowskiego

 

Dowódca Operacyjny Sił Zbrojnych generał broni Bronisław Kwiatkowski zginął w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku.

 

Gen. broni Bronisław KWIATKOWSKI urodził się 5 maja 1950 roku w Mazurach na Rzeszowszczyźnie. Był absolwentem Technikum Leśnego w Krasiczynie, które ukończył w 1969 roku. Nie tyle zamiłowanie do munduru, co brak możliwości pokrycia studiów cywilnych pokierowało dalsze losy na drogę wojskową.

 

Służbę w Wojsku Polskim rozpoczął 1969 roku w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu. Po ukończeniu Szkoły promowany został na stopień podporucznika. Pierwsze stanowisko służbowe dowódcy plutonu objął w 29 Pułku Czołgów w Żaganiu. Przez następne lata dowodził kompanią piechoty w tej jednostce zdobywając tytuł „Wzorowego Dowódcy". W 1976 roku został mianowany na stopień porucznika.

 

W nagrodę za osiąganie wysokich wyników w 1977 roku został skierowany na studia na Akademie Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Po ukończeniu uczelni i awansie na stopień kapitana, w roku 1980 został skierowany do 6 Dywizji Powietrzno-Desantowej w Krakowie, gdzie rozpoczął przygodę ze spadochronem pełniąc służbę na stanowiskach dowódczych i sztabowych. Od 1985 roku major, od 1988 podpułkownik.

 

W 1992 roku jako pierwszy polski oficer ukończył studnia podyplomowe w Akademii Dowodzenia Bundeswehry w Hamburgu w Niemczech. Po powrocie do kraju skierowany do pracy do Oddziału Planowania Operacyjnego Zarządu Operacyjnego w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego. W 1993 roku objął stanowisko w Dowództwie Krakowskiego Okręgu Wojskowego jako Szef Oddziału Rozpoznania i Walki Radio-Elektronicznej.

 

Od września 1995 roku rozpoczął roczną służbę w Polskim Kontyngencie Wojskowym w Siłach Stabilizacyjnych na Bliskim Wschodzie w Syrii (UNDOF) jako dowódca kontyngentu. W1996 roku powrócił do 6 Brygady Desantowo-Szturmowej tym razem jako dowódca. Jednostka dowodzona przez generała Kwiatkowskiego jako pierwsza uczestniczyła w realizacji programu „Partnerstwo dla Pokoju". Podległe mu oddziały brały udział w operacjach pokojowych na Bałkanach w Bośni i Hercegowinie oraz w Kosowie. Dowodząc Brygadą sprawnie przygotował ją do działania zgodnie ze standardami NATO. Za wysokie wyniki szkoleniowe Brygada w tym okresie zdobyła dwukrotnie „Znak Honorowy Sił Zbrojnych" wręczany przez Prezydenta RP. Wykonał 325 skoków ze spadochronem.

 

W 1998 roku został mianowany na stopień generała brygady. Liniowe doświadczenie wykorzystywał z sukcesem w pracy sztabowej, między innymi w dowództwie Krakowskiego Okręgu Wojskowego na stanowisku Szefa Rozpoznania, a następnie w latach 2000-2003 na stanowisku Szefa Sztabu Korpusu Powietrzno-Zmechanizowanego. W tym okresie otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.

 

W lipcu 2003 roku, jako jeden z najbardziej doświadczonych oficerów objął stanowisko Zastępcy Dowódcy Wielonarodowej Dywizji Centralno-Południowej w Iraku. Po powrocie do kraju, w uznaniu zasług i profesjonalizmu w służbie, na wniosek Dowódcy Wojsk Lądowych został wyróżniony nagrodą miesięcznika „Raport – Wojsko – Technika – Obronność", jako najlepszy dowódca w Siłach Zbrojnych oraz Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

 


W maju 2004 roku decyzją Ministra Obrony Narodowej generał Kwiatkowski został wyznaczony na stanowisko Zastępcy Dyrektora Centrum Szkolenia Sił Połączonych NATO w Bydgoszczy. Od lutego 2005 roku został ponownie skierowany do Iraku, tym razem już przez Dowództwo Traktatu Północnoatlantyckiego na stanowisko Szefa Szkolenia Armii Irackiej w Bagdadzie.

 


W sierpniu 2005 roku po powrocie z Iraku został awansowany na stopień generała dywizji i wyznaczony na zastępcę dowódcy 2 Korpusu Zmechanizowanego w Krakowie. W lipcu 2006 roku po raz trzeci wyjechał do Iraku tym razem jako Dowódca VII Zmiany Wielonarodowej Dywizji Centrum Południe. W sierpniu tegoż roku decyzją MON został uhonorowany wpisem do Księgi Honorowej Ministra Obrony Narodowej za udział w misjach pokojowych i stabilizacyjnych oraz zaangażowanie w proces szkolenia w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego.

 

W uznaniu zasług oraz wykazanego bohaterstwa 11 listopada 2006 roku został odznaczony najwyższym współczesnym odznaczeniem – Krzyżem Komandorskim Orderu Wojskowego – z numerem 001. Jako najbardziej doświadczony polski generał w działaniach bojowych w dniu 20 kwietnia 2007 roku został wyznaczony na Dowódcę Operacyjnego Sił Zbrojnych, a 3 maja 2007 roku mianowany na stopień generał broni. W maju 2009 roku został mianowany przez Prezydenta RP Kanclerzem Kapituły Orderu Krzyża Wojskowego na pięcioletnią kadencję.

 

Generał Kwiatkowski był jednym z najbardziej doświadczonych polskich dowódców, posiadającym wysoki autorytet wśród żołnierzy, jak również dowódców NATO. Współautor nowych programów oraz rozwiązań organizacyjnych szkolenia wojskowego. Biegle władał językiem rosyjskim, angielskim i niemieckim. Pozostawił żonę i dwie córki. Rodzina na stałe mieszka w Krakowie. Żona – Krystyna wykształcenie rolnicze. Przez wiele lat pracowała w rektoracie Akademii Rolniczej w Krakowie. Poznali się 42 lata temu w czasie miesięcznej praktyki z „urządzania lasu" w Puszczy Białowieskiej. Ślub wzięli 5 lat później w 1973 roku. Córka Kamila, 34 lata, jest absolwentką Akademii Ekonomicznej i studiów podyplomowych w Krakowie. Pracuje w dużej firmie jako dyrektor handlowy. Córka Edyta, 27 lat, absolwentka Uniwersytetu Europejskiego Viadrina we Frankfurcie nad Odrą, Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

 

Generał Kwiatkowski zginął w katastrofie samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010.

 

 

Kochany tatusiu...

Nie takie to miało być pożegnanie
Choć wszyscy czekaliśmy na nie

Miały być łzy, lecz radości
I pełno, lecz nie w czerni gości

25 dni do emerytury
A siły wciąż tyle, by przenosić góry

Już niebawem miała się skończyć, Twa ciężka służba wojskowa
Jeszcze została tylko ta ostatnia podróż służbowa

Później miałeś już tylko planować dawno odkładane podróże
Nacieszyć się domem, ogródkiem, zasłużonym wolnym czasie na emeryturze

Do ostatniego dnia chciałeś być dla swych żołnierzy przykładem
By podążali lojalności i oddania śladem

Lecz już nam nie opowiesz wspomnień, co życie bogate uskładało
Bo życie – tak brutalnie – inny scenariusz napisało

5 tysięcy godzin spędzonych w różnych statkach powietrznych
Tyle miesięcy – lat wręcz – na misjach niebezpiecznych

Tyle kurzu i pyłu i ostrzału z moździerzy
Tyle naszych za Ciebie odmówionych pacierzy

Lecz znów katyńska ziemia wydała brutalną komendę
Tak jakby los pragnął byś spełnił swoją własną legendę

Przeszedłeś wszystkie dowódcze stanowiska wojskowe
A wciąż dla swych podwładnych miałeś uśmiech i dowcipy nowe

Troszczyłeś się bardziej o podwładnych niż o uznanie u przełożonych
I to nieprawda że nie ma ludzi niezastąpionych

Wielki a skromny byłeś –to bez wątpienia
A tacy ludzie nie są do zastąpienia

Kraków jest z ciebie dumny i wszystkie Twoje desantowe dzieci
Bo jesteś pierwszym generałem w czerwonym berecie, na którym czwarta gwiazdka świeci

Byłeś tak skromnym człowiekiem, nie szukałeś rozgłosu
A i tak się doczekałeś w godzinę śmierci Zygmuntowskiego dzwonu głosu

Medale i sława nigdy nie miały dla Ciebie znaczenia
A i tak otrzymałeś wszystkie możliwe odznaczenia

Na zewnątrz byłeś generałem wielce przez wszystkich poważanym
A dla nas w domu naszym tatusiem ciepłym i kochanym

Jesteś niedoścignionym wzorem, dziękujemy Ci za to
I chcemy Ci powiedzieć: JESTEŚMY Z CIEBIE DUMNE TATO!

Prosiłyśmy Boga o miłość największą
Ciepłą i czułą i najpiękniejszą
Prosiłyśmy Boga o zrozumienie
Które ukoi wszelkie cierpienie
Pragnęłyśmy w życiu oparcia i siły
Przy której marzenia by się spełniły
Modliłyśmy się o przyjaciela na stałe
Który rozwieje wszystkie smutki i żale
Dostałyśmy to wszystko w jednej osobie
Kochany tatuśku – to właśnie w Tobie
I w tym dniu chcemy Ci podziękować za to
Że właśnie naszym byłeś mężem i tatą

I choć jesteś w naszych sercach, tak strasznie nam brakuje naszego Tatuśka
Kochamy Cię – Tutpusiek, Edziulek i Twoja kochana Mamuśka.

 

Dziwny jest ten Świat,

poeta niech napisze wiersz, malarz niech namaluje najwspanialsze ze swoich dzieł, muzyk niech zagra najpiękniejszy dźwięk, duchowny niech modli się żarliwie.

Zdaje się, że tylko w ten sposób można wyrazić bezkres żalu i gniew niemocy, który nas otacza i przenika serca do najgłębszych sfer.

Zostawił nas wielki dowódca, najczulszy mąż, najukochańszy tatuś, serdeczny przyjaciel i wielki mentor.

Niektórzy wierzą, że po ziemskiej śmierci odchodzi się do miejsca gdzie czas nie istnieje, że pozostaje wspomnienie i przeraźliwy ból niemocy.

Wole wierzyć, że pomimo braku fizycznej postaci do której tak się przyzwyczailiśmy – dotyku, uśmiechu, gestów – ten, który odszedł, żyje w nas.

Jeżeli to prawda, to pewnego sobotniego poranka wszyscy staliśmy się lepszymi ludźmi...

Ty wcale swojej służby nie zakończyłeś! 10 kwietnia rano, decyzją której z nami nie uzgadniałeś zostałeś dowódcą operacyjnym tam wysoko, i wysyłasz do nas zastępy Aniołów żeby pomagały nam żyć lepiej, żyć tak jak uczyłeś nas przez ostatnie niespełna 60 lat.

A więc nie powiem żegnaj, ponieważ jesteś tu mocniej niż kiedykolwiek! Ponieważ witam się z Tobą w każdym geście dobroci którą rozsiewałeś przez całe życie, a które wraca teraz w tak ciężkim okresie zagubienia.

Jako dziecko spałeś na sianie w małej polskiej wsi. Teraz zebraliśmy się aby uczcić imię wielkiego człowieka który zginął w prezydenckim samolocie.

Jesteś legendą...i dziękujemy Ci, że odwiedziłeś nas, choć na tak krótką chwilę...

Jakub Głowaczewski - zięć

 

DOWÓDCO! CZEKAMY NA CIEBIE!

Nie będzie wspomnienia o generale Kwiatkowskim. Nie będzie, bo przecież On jest wciąż z nami. Dowódca nigdy nie zostawiał swoich żołnierzy. Zawsze o wszystkich pamiętał.

 

Nie mógł polecieć i tak po prostu nie wrócić. Nie On, nie Generał Bronisław Kwiatkowski.

 

Całe życie poświęcił dla służby, dla Ojczyzny. To Ona kierowała Go na końce Polski, to Ona wysłała go trzy razy na wojnę do Iraku. Nigdy Jej nie odmawiał. Służba i ciężka praca były jego życiowym mottem.

 

Odkąd został Oficerem Wojska Polskiego Jego celem była dobra służba. Wiedział i wierzył, że dobra praca zostanie zauważona. Nie przeciskał się, by być w pierwszym szeregu. On wtedy pracował, był na posterunku, do dyspozycji. Zawsze, kiedy była taka potrzeba. I takim pozostał jako Generał, jako Dowódca Operacyjny Sił Zbrojnych. Stając naprzeciw Niego czułeś doświadczenie i mądrość, spokój i opanowanie Dowódcy, za którym pójdziesz wszędzie i zawsze. Widziałeś uśmiech i dobro, które miał zwyczajnie w oczach. Swoim poczuciem humoru Generał potrafił rozładować każdą sytuację. Kiedy innym puszczały nerwy, On jednym, nieco prześmiewczym zdaniem przywracał nam humor i zdrowy rozsądek. Każdy, kto zetknął się z Generałem powtórzy moje słowa: to dobry człowiek, który zawsze ma czas dla ludzi.

 

Pamiętam, kiedy wyjeżdżaliśmy na Święto Wojska Polskiego do kontyngentu w Syrii. Nie dopuszczał myśli, abym wylatując z Nim z Krakowa nocował w hotelu. W domu przywitał mnie w ... kapciach. Generał broni usmażył kotlety, przygotował sałatkę, zjedliśmy obiad na tarasie Jego domu. To właśnie cały Generał. Jego ludzie to Jego rodzina. Tak nas traktował. Dlatego wiem, że nas nie zostawił.

 

Nie byłoby takiego Generała Kwiatkowskiego, gdyby nie Jego rodzina: Żona Krystyna i Córki Kamila i Edyta. Dla Niego to ostoja i azyl, wsparcie i zrozumienie. On był cały dla Nich, One dla Niego.

 

Z moim Dowódcą rozmawialiśmy o wszystkim. Znaliśmy swoje plany, problemy, rozterki i kłopoty. Zawsze patrzył w przyszłość z optymizmem i nadzieją. Tak do nas mówił, tak chciał żebyśmy i my widzieli świat.

 

Taki był i taki jest. Generał broni Bronisław Kwiatkowski, Żołnierz, Dowódca i Przyjaciel.

 

ppłk Dariusz Kacperczyk

 

SMOLEŃSKIE POŻEGNANIE

mój dowódco – czemu ciszą
nad smoleńskiem płaczą dzwony
martwej listy kir żałobny
szarpie dusze córek... żony

nie to... Krysi obiecałeś
córkom w ciebie tak wpatrzonym
mgła poranna roztrzaskała
dom rodzinny – dniem strwożonym

proza życia się kończyła
garście pełne życia miałeś
teraz w ciszy skrawki życia
swym odejściem rozsypałeś

ty odszedłeś... a co z nami?
wojskiem twoim ukochanym...
wciąż stoimy tu na baczność
w hołdzie tobie dziś składanym

ty swym życiem wypisałeś
dla ojczyzny wersy złote
Bóg ucieszy się zapewne
na takiego patriotę

generale – wydaj rozkaz
byśmy mogli łzy osuszyć
dłoń uścisnąć – oddać honor
i na misje znów wyruszyć

cnót rycerskich dekalogi
wykuwałeś w sercach trwale
dziś żegnamy cię... dowódco
spocznij... panie generale!

st. chor. Marek Kramarczyk
Combat Camera

 

 

PRZYJACIELOWI

Generał Bronisław Kwiatkowski mej rodziny przyjacielem był,
on wyłącznie dla ludzi i Ojczyzny swojej żył.

Młodzieńcze marzenia przekuwając w czyn został
żołnierzem służąc Polsce jak kochający ją syn.

Idąc po szczeblach wojskowej kariery przełamywał
tym samym społeczne i międzynarodowe bariery.

Wszyscy życzyliśmy mu by został generałem i tak
się stało za co Bogu podziękowałem.

On z jeszcze większym służył Ojczyźnie zapałem
no bo jakżesz inaczej będąc generałem.

Poprzez wszelkiego rodzaju misje pokojowe dla nas
to nadstawiał swoją mądra głowę.

Gdy wreszcie był u szczytu chwały poległ u stóp
żołnierzy , na których wykonano stalinowski mord krwawy.

Jako patriota i żołnierz swojemu krajowi oddany , w taki
oto sposób jego heroizm na kartach historii Polski został zapisany

Anatol SZPIEĆ - Rzeszów

 

WSPOMNIENIE

Miałem zaszczyt służyć pod rozkazami Pana Generała Kwiatkowskiego w Iraku, ale także w kraju w Dowództwie Operacyjnym.

Nigdy nie zapomnę konferencji i spotkań z władzami państwowymi i lokalnymi Iraku, którym przewodniczył Pan Generał Kwiatkowski. Tam zwróciłem uwagę na Jego wysoce rozwinięte zdolności dyplomatyczne. Sposób prowadzenia rozmowy, wrażliwość na sprawy istotne dla rozmówcy, zrozumienie sytuacji społeczności w regionie dawało często większe efekty niż jakiekolwiek środki materialne przeznaczane na ich wsparcie. Widziałem odwiedzających Pana Generała notabli, którzy ściskali mi dłoń w podziękowaniu tylko za umówienie wizyty, tak byli usatysfakcjonowani spotkaniem. Pan Generał naprawdę potrafił rozmawiać!

Generał Kwiatkowski był niezwykłym generałem - skromny, opanowany, serdeczny a jednocześnie posiadający umiejętność nadawania priorytetów i nie zwracania uwagi na rzeczy nieistotne. Pamiętam, jak już podczas rotacji wyczekiwaliśmy w bazie Al-Kut na loty do Kuwejtu. W tym samym czasie miał lądować MON. Próbowano nas w związku z tym przesuwać na płytę lotniska, mimo moich wyjaśnień, że procedury amerykańskie na to nie powalają - panika pozbawia rozsądku. Z opresji wybawił nas Pan Generał Kwiatkowski, który stwierdził, cytuję: "Panie Wiak, nie przeszkadzacie mi tutaj. Minister wie, że jesteśmy w trakcie rotacji."Było znacznie więcej sytuacji świadczących o klasie tego Człowieka. Niech żałują ci wszyscy, którzy nie mieli honoru służyć z Panem Generałem. Cześć Jego pamięci!

Nie bez przyczyny Pan Generał został przez Prezydenta RP powołany na Kanclerza Orderu Krzyża Wojskowego. To właśnie wybitne zasługi, ogromna pracowitość i pełne oddanie "sprawie wojskowej" sprawiły, że zyskał On prawo oceny, kto może zostać wyróżniony tym najwyższym wyróżnieniem w Wojsku Polskim.

Pan Generał był u schyłku swojej kariery wojskowej - 5 maja miał odejść ze służby, ale nie potrafił odejść na stałe. Przecież wojsko było jego całym życiem. Miał wiele planów związanych z działalnością Kapituły Orderu, to właśnie tej "nowej sprawie" chciał poświęcić swój czas. Pozostanie na zawsze w naszej pamięci!

mjr Adam WIAK
Sekretarz Kapituły Orderu Krzyża Wojskowego

 

Ostatnie pożegnanie Dowódcy Operacyjnego

Był u nas, w Polskim Kontyngencie Wojskowym w Afganistanie niecałe dwa tygodnie temu. Przyjechał nie tylko z wielkanocnymi życzeniami. Podziękował za mijającą służbę i życzył szczęścia następnej zmianie. Nikt z nas nie pomyślał, że właśnie jemu tego żołnierskiego szczęścia zabraknie...

Baza Ghazni, 1. kwietnia. Wśród towarzyszących ministrowi Obrony Narodowej osób jest gen. broni Bronisław Kwiatkowski. Na jego twarzy nie widać zmęczenia długotrwałą podróżą, do każdego z nas kieruje serdeczny uśmiech, wyciąga rękę. Zamienia kilka słów. Podczas oficjalnego spotkania wręcza przywiezione z Polski specjalne podziękowania dla żołnierzy za udział w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Wielokrotnie dziękuje, nie tylko za orkiestrę, ale za całą służbę w Afganistanie. Dodaje wiary, siły i nadziei. Nikomu nawet nie przychodzi na myśl, że to nasze ostatnie spotkanie.

Baza Ghazni, 10. kwietnia. Między żołnierzami błyskawicznie roznosi się informacja o katastrofie prezydenckiego samolotu. Szok miesza się z niedowierzaniem. W specjalnie odprawionej Mszy Świętej uczestniczy chyba każdy, komu pozwalają na to obowiązki. Wielu żołnierzy nie ukrywa swoich emocji. Nawet ci, najbardziej doświadczeni, mają łzy w oczach. Tym bardziej, że wielu z nich było z gen. Kwiatkowskim w Iraku. Był ich dowódcą, ale i przyjacielem. Kimś, do kogo można było pójść o dowolnej porze i opowiedzieć o swoich problemach. Choć sam miał mnóstwo obowiązków, potrafił znaleźć czas dla każdego. W każdym żołnierzu widział człowieka.

Z jego wadami i zaletami. I zawsze starał się pomóc. „Byłem w Iraku na VII zmianie. Wtedy dowódcą zmiany Wielonarodowej Dywizji Centrum Południe był właśnie generał Kwiatkowski. Przez pierwszy miesiąc mojej służby, pracowałem w Centrum Operacji Taktycznych jako koordynator przestrzeni powietrznej. Codziennie widziałem się z generałem, przynosiłem mu rozkazy do podpisu i spotykaliśmy się na odprawach" – mówi kpt. Marcin Knieć. I wspomina: „nie było dnia, żeby generał nie zapytał się co u mnie, jak się czuję, czy wszystko w porządku. Zawsze był uśmiechnięty. Potem, przez kolejne sześć miesięcy byłem na etacie starszego pilota. Zatem często spotykaliśmy się w śmigłowcu. Przed lotem witał się z całą załogą, pytał o samopoczucie, po każdym wylądowaniu przychodził do kabiny i dziękował za lot."

Generał Kwiatkowski jest jedną z nielicznych osób, o której podwładni nigdy nie powiedzieli złego słowa. Każdy żołnierz, który miał z nim styczność przyznaje, że był on niesamowitym profesjonalistą. Stanowczy, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Każdy chętnie wykonywał jego polecenia, bo wiedział, że decyzje te są staranie przemyślane. Nie tworzył dystansu, dla niego najważniejszy był żołnierz. Wielu darzyło go najwyższym szacunkiem.

„Gdy dowiedziałem się o jego śmierci, poczułem się, jakbym stracił nie tylko dowódcę, ale i przyjaciela. To straszna strata, bo niewielu ludzi jest takich jak On" – dodaje kpt. Knieć. „Byłem tam, na VII zmianie w Iraku. Nie miałem aż tak dużej styczności z generałem, bym mógł go dobrze poznać. Spotykaliśmy się w śmigłowcu. Z kontaktów z nim pamiętam ze był bardzo konkretny, ważna była dla niego służba, ale nie odwracał się od ludzi. Był bardzo lubiany przez wszystkich, bo się nie wywyższał. Po prostu był człowiekiem" – mówi kpt. Marin Miazek, który w Iraku pilotował śmigłowce. I dodaje: „lista jego zasług dla polskiej armii jest bardzo długa. Wystarczy wymienić chociażby to: podczas misji w Iraku, udało mu się to, co nie wyszło poprzednikom. Znakomicie nawiązał i polepszył relacje z miejscową ludnością".

Baza Ghazni, 1. kwietnia, kilka minut po 15.00. Generał Kwiatkowski, wspólnie z pozostałymi członkami delegacji wsiada do śmigłowca. Przyjaźnie macha nam ręką na pożegnanie. Ostatni raz ...

Tekst: Anna Pawlak, Sekcja Prasowa-Informacyjna PKW Afganistan

 

Wyrazy glebokiego zalu oraz wspolczucia w zwiazku z tragiczna smiercia Waszego Dowodcy a takze mojego kolegi i przyjaciela. Czesc Twojej pamieci Generale.

Andrzej Solnica - Prezes Zarządu PKS Gliwice

 

W imieniu Generała Gundarsa ABOLSA, komendanta Bałtyckiej Akademii Obrony, przesyłam kondolencje i wyrazy współczucia związane z tragiczną śmiercią kierowniczej kadry Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej.

Jako przedstawiciel Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w Bałtyckiej Akademii Obrony w Estonii, w imieniu swoim i kadry oraz słuchaczy uczelni, łączę się w bólu po stracie tak znamienitych i ważnych dla bezpieczeństwa Polski oficerów. Cześć ich pamięci.

płk dr inż. Zdzisław ŚLIWA, Bałtycka Akademia Obrony

 

Wspomnienie marynarza...

Nie ma sensu pisać, że był wielkim Dowódcą. To wszyscy wiedzieli. Nie ma sensu pisać, że był wielkim Człowiekiem. To udowadniał każdego dnia. Nie ma sensu pisać, że jego żołnierze po nim płaczą. Bo płaczą. Świat bez Pana Generała Broni Bronisława Kwiatkowskiego stał się uboższym miejscem. Nie ma już tego ciepłego uśmiechu, który zatrzymywał moździerze w Diwaniji. Nie ma już tego ramienia, które jednym ruchem sprawiało że żołnierz chciał walczyć. Nie ma już tego subtelnego żartu, który topił najgrubszy lód. Usłyszeć „dobra robota" z ust Pana Generała znaczyło więcej niż jakiekolwiek odznaczenie.

Generał Broni Bronisław Kwiatkowski kiedy stawał przed szykiem i chciał pogratulować żołnierzom dobrze wykonanego zadania, składał ręce w geście tryumfu. Wszyscy za miesiąc chcieliśmy w Krakowie zrobić to samo i pogratulować naszemu Dowódcy... wspaniale wykonanego zadania. Zadania, którego nie dokończył. A brzeg był tak blisko....

Mówi się, że Polska i jej armia przetrwają po tej niewyobrażalnej tragedii. Jednak bez Niego będą po prostu gorsze. Mówi się, że ciągłość dowodzenia jest zachowana. Jak to możliwe bez najlepszego Dowódcy? Mówi się, że nikt nie jest niezastąpiony. Pokażcie mi kto zastąpi Generała Broni Bronisława Kwiatkowskiego? NO KTO?

kpt. mar. Grzegorz Łyko (oficer prasowy Pana Generała w VII zmianie PKW w Republice Iraku)

 

W imieniu firm z Grupy Rheinmetall Defence i własnym pragnę wyrazić najgłębszy smutek i żal z powodu tragicznej śmierci Dowódcy Operacyjnego Sił Zbrojnych Generała Broni Bronisława Kwiatkowskiego, poległego wraz z Prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej Lechem Kaczyńskim i towarzyszącymi mu osobami.


Łączymy się w bólu z rodzinami i bliskimi wszystkich ofiar tragicznej katastrofy samolotu prezydenckiego.

Krystian Piątkowski, Rheinmetall Defence

 

W dniach tragicznych przeżyć, w cierpieniu i ogromnym bólu Rodziny i wszystkich najbliższych Pana Gen. broni Bronisława Kwiatkowskiego, pragniemy złożyć wyrazy szczerego współczucia i zapewnienia, że pozostajemy z Wami. Każdego dnia będzie nam bardzo brakowało tak bardzo życzliwego i oddanego dla spraw sportu i tenisa przyjaciela.

Prezes Wojciech Litwicki oraz Zarząd Małopolskiego Związku Tenisowego.

 

It was unimaginable sadness that I learned of the terrible tragedy that has befallen the people of Poland.

Please accept my deepest condolences reffering to the tragic death of the President Mr Lech Kaczyński, his wife and the state official passangers, and crew members who lost their lives in accident.  On behalf of the Bulgarian Air Force and myself. I share the grief felt by the Polish nation and the grief of the men and women of the Polish Armed Forces.

My personal thoughts goes to my great friend Lieutenant General Bronislaw Kwiatkowski, Commander of the Operations Command of the Polish Armed Forces, whose commitment to serving his country was extraordinarily recognized amongst military community.

I was exceptionally shaken by his death. Please, send my deepest sympathy to his wife Krystyna and his daugthers Kamila and Edyta, to whom my family is very close.

The thoughts and prayers of Bulgarian Air Force are with you today as you recover from this tragedy.

Major General Constantin Popov, Chief of Bulgarian Air Force

 

Jako żołnierz pracujący przez cztery lata w DO (2004-2008) chciałbym wyrazić szczere kondolencje dla żołnierzy i pracowników Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych RP z powodu straty Dowódcy Operacyjnego SZ RP, gen. broni Bronisława Kwiatkowskiego. Był to Dowódca wymagający, który zrobił wiele dobrego zarówno dla Dowództwa Operacyjnego jak i żołnierzy i pracowników wojska w nim służących i pracujących.
Choć (jak donosiły media) generał planował odejście na emeryturę, to jednak z pewnością każdy miał nadzieję, że będzie nadal wspierał Dowództwo Operacyjne i nasze Siły Zbrojne swoim doświadczeniem i profesjonalną pomocą.

Z wyrazami Współczucia,
ppłk dypl. Mariusz Kasprzyk

 

Nasz Bronek, nasz generał...

Ja nie jestem żołnierzem, więc nie jestem pewien czy mogę tu zamieszczać swoje wspomnienie o generale Kwiatkowskim. Ale czytając wyżej zamieszczone teksty pomyślałem, że może kogoś zainteresują słowa człowieka z tej miejscowości, w której urodził się i ukształtował pan generał Bronisław Kwiatkowski. Jestem rzeźbiarzem, także i miłośnikiem historii mojego regionu. Mieszkam i pracuję w miejscowości Mazury na Podkarpaciu. Prowadzę Pracownię rzeźbiarską „Art – Antikus". Aktualnie mam zaszczyt wykonywać, w brązie, pewne symbole na wykonywany granitowy nagrobek mojego generała. Mimo iż jestem młodszy od niego ponad 10 lat to doskonale znałem jego, jego rodzinę, rodzeństwo , w tym brata i siostrę. To była bardzo porządna rodzina, ludzie uczciwi, pracowici i życzliwi. Piszę „była" ponieważ mama osierociła go w okresie dzieciństwa, tato również od wielu lat nie żyje.

Bronka - jako żołnierza w czerwonym berecie zapamiętałem już od moich najmłodszych lat. Imponował nam, młodym chłopcom, mundurem polskiego komandosa, spadochroniarza. Ludzie się dziwili że taki młodziutki a dosłużył się już tylu gwiazdek. Ale dla miejscowych nauczycieli nie było w tym nic dziwnego. Pamiętali go doskonale jako bardzo zdolnego ucznia. Ciągle gdzieś studiował i szybko awansował. Znał biegle język niemiecki, angielski i rosyjski. W tamtych czasach rzadko który oficer znał biegle tyle języków. Przyjeżdżał dość często do Mazurów. Miał tu rodzinę i kolegów. No i grób mamy. Nigdy, podkreślam nigdy nie wstydził się naszej miejscowości. I my Mazurzanie również cieszyliśmy się nim i szczycili, przy każdej okazji. Do niedawna mieliśmy, aktualnie żyjących: jednego generała (Br. Kwiatkowski), trzech pułkowników (M. Kus, J. Zapasek, J. Białas) i majora (T. Sondej). Jak na jedną niewielką, liczącą niewiele ponad 700 mieszkańców wioskę to tych oficerów daliśmy Polskiej Armii dość dużo. Gdyby jeszcze doliczyć oficerów poniżej majora to byłoby drugie tyle...

Ostatni raz nasze Mazury odwiedził w październiku ubiegłego roku. Został zaproszony przez księdza proboszcza i władze samorządowe na uroczyste oddanie do użytku kilku inwestycji we wsi, zrealizowanych przez wieś, gminę i powiat, w tym otwarcie nowego parkingu przed kościołem. Jak zwykle chętnie przyjechał. Oczywiście z przesympatyczną żoną. Mimo fatalnej pogody, w strumieniach deszczu, wraz z ks. prob. W. Dopartem, wójtem gminy J. Niemczykiem, starostą kolbuszowskim J. Kardysiem i posłem RP Z. Chmielowcem dokonał przecięcia wstęgi na wielkim przykościelnym parkingu. Zrobiłem wtedy dość dużo zdjęć. I to są już ostatnie zdjęcia jakie udało mi się mu zrobić. Naturalne, nie pozowane, z miłym, szczerym wyrazem twarzy. Wtedy do głowy by mi nie przyszło, że jedno z tych zdjęć portretowych za kilka miesięcy będę ze łzami w oczach powiększał, drukował, wkładał do antyramy, przepasywał żałobnym kirem i wraz z kolegami ustawiał w przedsionku naszego kościoła, w tragiczną sobotę 10 kwietnia.

Bronek Kwiatkowski należał do najwybitniejszych naszych rodaków. Działające aktywnie we wsi Stowarzyszenie Rozwoju Wsi Mazury, w ramach realizowanego cyklu spotkań z najwybitniejszymi mazurskimi rodakami organizowało wraz z członkami Rady Sołeckiej, Ochotniczą Strażą Pożarną, Zespołem Obrzędowym „Mazurzanie" i Szkołą Podstawową - spotkanie z gen. Kwiatkowskim. Datę spotkania uzgodniliśmy z nim na 25 kwietnia. Od kilku miesięcy trwały przygotowania. Ustalony był już szczegółowy program, podzielone role. Aktualnie szkoła przygotowywała część artystyczną oraz występ Zespołu Pieśni i Tańca „Mazurek", „Mazurzanie" przygotowywali fragment wesela mazurskiego oraz plan wypieków, czyli poczęstunek dla wszystkich uczestników, Straż Grobowa (takie mazurskie „wojsko") musztrę paradną, społecznicy wystawę ukazującą wszystkich naszych oficerów, malarz malował obraz na prezent, ja opracowywałem biografię generała, którą miałem zaprezentować. Generał Kwiatkowski też się do tego spotkania z mieszkańcami Mazurów przygotowywał.

Tymczasem, jak grom z jasnego nieba w sobotę uderzyła w nas wiadomość, że rozbił się samolot z prezydentem Kaczyńskim, wszyscy zginęli. Po ok. dwóch godzinach drugie uderzenie: W samolocie był nasz generał Kwiatkowski...

Benedykt Popek rzeźbiarz

 

„Nie umiera ten, kto trwa w pamięci żywych"

Uczestnicząc w narodowej żałobie, wyrażającej ból po stracie Znamienitych Obywateli Rzeczypospolitej, pragnę wyrazić ogromny smutek. Wśród tragicznie zmarłych byli również przedstawiciele Polskich Sił Zbrojnych. Dziś pragnę oddać wszystkim Zmarłym należną Im cześć! Śmierć pod Smoleńskiem pokazała, iż wobec niej wszyscy są równi. Wszystkim pogrążonym w głębokim smutku po stracie Bliskich, Przyjaciół i Współpracowników pragnę przekazać słowa najgłębszego ubolewania.

płk dr Mirosław Chrzanowski, Dowódca Garnizonu Gliwice

 

Z głębokim żalem żegnamy wielkiego żołnierza Wojska Polskiego
śp.gen. broni Bronisława Kwiatkowskiego

Odszedł człowiek, którego zawsze szczerze podziwialiśmy za jego odwagę i determinację w dążeniu do celów. Żegnany człowieka, który w swojej służbie kierował się dobrem Sił Zbrojnych i głębokim patriotyzmem.

Cześć jego pamięci.

kadra i pracownicy wojska
Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych

 

Jedną z ofiar tragicznego wypadku w Smoleńsku jest gen. Bronisław Kwiatkowski - dowódca operacyjny Sił Zbrojnych RP. Pragnę wyrazić głęboki smutek z powodu jego śmierci. Kilkakrotnie miałem zaszczyt spotkać się i rozmawiać z Panem Generałem. Dzięki temu mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że przedwcześnie odszedł człowiek niezwykle konkretny i chętny do pomocy, imponujący swoją klasą i pogodnym usposobieniem. To ogromna strata, z którą ciężko będzie się pogodzić. Niech spoczywa w pokoju.

red. Jakub Gajda
www.afganistan.waw.pl

 

Wiadomość o tragicznej śmierci Pana Generała Broni Bronisława KWIATKOWSKIEGO wstrząsnęła nami wszystkimi dogłębnie, trudno się pogodzić z tak wielką stratą.Proszę przyjąć od nas wyrazy najszczerszego współczucia i żalu.

Dowództwo, kadra zawodowa i pracownicy cywilni JW2286

 

To ogromna strata dla nas wszystkich. Generał to nie tylko wspaniały dowódca, ale to również wspaniały przyjaciel i kolega. Nie stronił od kolegów z dawnych lat. Nie znałem go jako dowódcę, ale znałem go jako podchorążego. Spędziłem z nim w jednym plutonie 4 lata w WSOWZ we Wrocławiu. Kiedy spotkaliśmy się po latach to przekonałem się, że Bronek nie zmienił swojego charakteru. Nadal przyjazny, wesoły, skory do wspomnień. Nie było dla niego znaczenia, że jest już pułkownikiem, czy później generałem, a ja dawno skończyłem karierę wojskową i poszedłem inną drogą życiową.

Gościłem go kilkanaście dni w Kołobrzegu latem 2009 r. Był z żoną na urlopie. Wiele nocnych godzin spędziliśmy na rozmowach, opowiadał o swoich problemach, a miał je tak jak każdy z nas. To wspaniały człowiek z ogromna kulturą i wiedzą. Profesjonalista w swoim zawodzie.

Nie mogę otrząsnąć się z tej tragedii. Mieliśmy się spotkać w Krakowie na jego urodzinach. Śmierć Bronka to dramat dla jego Żony Krysi i córek, którym ogromnie współczuję. Jeszcze w marcu odwiedziłem ich dom w Krakowie i umawialiśmy się na kolejne spotkania i wspólne przedsięwzięcia.

Śpij Kolego w ciemnym grobie,
Niech się przyśni Polska Tobie.

Część Twojej Pamięci.

Roman Kołuda

 

Wspomnienie o gen. broni Bronisławie Kwiatkowskim

Kiedy w dniu 30 marca (10 dni przed katastrofą lotniczą) pojawiłem się w drzwiach gabinetu Dowódcy Operacyjnego WP, przywitał mnie ten sam łagodny głos i szczery, serdeczny uśmiech, co przed 14 laty, kiedy byłem oficerem prasowym Polskiego Batalionu na Wzgórzach Golan. Taki był generał Kwiatkowski, w 1996 roku dowódca V zmiany PKW w Syrii: serdeczny, pogodny i dobry. To dzięki Niemu staliśmy się jedną Golańską rodziną. Był dla nas jak ojciec: wymagający, ale łagodny i sprawiedliwy. Doceniał każdego, od oficera w sztabie po żołnierza na posterunku i patrolu. Sprawiał, że nasza służba i praca nabierała sensu. Przy nim żadne zadanie nie było zbyt trudne, czy to kilkudniowe ćwiczenia czy wielogodzinna wspinaczka na górę Hermon. Z nim czuliśmy się pewnie i bezpiecznie. Swoim autorytetem, opanowaniem i spokojem sprawiał, że każdy dawał z siebie więcej , niż się od niego spodziewano. Potrafił rozładować napięcia, załagodzić spory, wysłuchał, pocieszył i wytłumaczył. Był nie tylko wspaniałym dowódcą, ale naprawdę wielkim człowiekiem, mądrym, skromnym i oddanym Polsce.

Panie Generale! Na zawsze pozostanie Pan w naszych sercach i pamięci!

Janusz Gimzicki SJO WAT

 

Nasz ostatni lot...

Nie wiem czy wypada mi umieszczać wspomnienie o generale Bronisławie Kwiatkowskim pośród wspomnień ludzi, którzy poznali go w boju i na froncie, albo sa długoletnimi przyjaciółmi. Ja jestem zwykłym cywilem, znajomym najpierw z oficjalnych, krakowskich spotkań, gdzie wszyscy się znamy (uwierzcie mi, Kraków to naprawdę małe miasto), potem z prywatnych spotkań u wspólnych znajomych. Na jednym z nich, chyba ponad rok temu, usłyszałem jak Generał ze swadą opowiada o swoich „przygodach" na kolejnych misjach, wspomniał też o paru kapelanach, których poznał podczas pełnienia kolejnych swoich obowiązków. Wtedy tez zwierzyłem mu się, że o ile jakoś nie jestem przekonany do koncepcji duszpasterstwa wojskowego to dzięki kilku moich znajomych księży „w mundurze" od dłuższego czasu śledzę i pracuję nad dokumentacją działalności duszpasterskiej polskich kapelanów wojskowych. Gen. Kwiatkowski nie dość, że pozytywnie odniósł się do tego pomysłu, to dodatkowo zaoferował swoja pomoc obiecując także udostępnienie materiałów filmowych pokazujących prace „księży na wojnie". Od tego czasu każde nasze spotkanie, czy przypadkowe czy bardziej oficjalne zaczynało się od uśmiechu Generała i pytania: co tam z twoim filmem? Gen. Kwiatkowski poradził mi tez postaranie się o możliwość wyjazdu do Afganistanu i zobaczeniu wszystkiego na miejscu. Osią reportażu miał być właśnie wywiad z jednym z kapelanów zrobiony w polskiej bazie w Ghazni. I tuz przed Świętami Wielkiej Nocy okazało się, że razem z Generałem i szefem MON poleciałem do Afganistanu. Myślałem, że jedynym wspomnieniem z tego lotu będą uśmiechnięte twarze pięknych stewardes, znakomita atmosfera i możliwość zobaczenia polskiej bazy wojskowej. Niestety, od 10 kwietnia moje wspomnienia naznaczone są bólem i żałobą, Niemniej tym bardziej będę pamiętał naszą ostatnią rozmowę, tę z samolotu i tę z postoju w Tbilisi. Umawialiśmy się na kolejne spotkanie i przedyskutowanie co i jak dalej robić żeby film powstał. Od maja Generał miał mieć więcej czasu, także na takie luźniejsze spotkanie gdzieś na Ruczaju albo w okolicach Rynku, koniecznie w Krakowie do którego tak bardzo lubił wracać. Niestety, najbliższy powrót będzie ostatnim... Generale, spoczywaj w pokoju!

Ks. Kazimierz Sowa, dyrektor religia.tv

 

Wspomnienie z Tampy na Florydzie

Dla Boga, Panie Generale KWIATKOWSKI! Larum grają! a ty się nie zrywasz? szabli nie chwytasz? na koń nie siadasz? Co się stało z tobą, żołnierzu?

Tak się dla mnie szczęśliwie złożyło, że ostanie kilka lat miałem zaszczyt być podwładnym gen. broni Bronisława KWIATKOWSKIEGO. Miał On ten dar, że niczym lodołamacz potrafił otwierać serca wszystkich podwładnych i spotkanych na swej drodze osób. Tak było w grudniu ur. podczas jego wizyty w USCENTCOM w Tampie, gdzie zjednał sobie serca kadry dowódczej USCENTCOM oraz rodzin oficerów PZŁ i Polonii na Florydzie. Ujmowała mnie w Generale jego miłość do rodziny, która musiała być maszyną napędową jego niespożytej aktywności. Ciągły kontakt smsowy z córkami i żoną, podczas ciągłych wyjazdów był tego niezbitym dowodem. Jeszcze w dniu dzisiejszym, kilka dni po katastrofie, otrzymuję ciągle zapytania od przyjaciół Generała na obczyźnie z zapytaniem, czy to prawda?. Dlaczego odszedł człowiek tak szlachetny?. Dla mnie Generał Kwiatkowski był nie tylko dowódcą wielkiego formatu. Był przełożonym, do którego mogłem dzwonić nie tylko w sprawach służbowych. Potrafił oprócz szlachetności i wysokiej kultury być niezwykle subtelnym i skromnym, przez co powszechnie szanowanym i lubianym Generałem. Większość osób po spotkaniu z Generałem mówiła, że zanim go zobaczyli, to już go pokochali. Tak też było z moją małżonką Violettą, członkami Centrum Polskiego im Jana Pawła II w Clearwater, kołem Podhalan i licznej Polonii na Florydzie. Tak też było z dowódcą USCENTCOM generałem Davidem Petraeusem, który podczas wizyty w Polsce na zapytanie rzecznika prasowego DOSZ o możliwość udzielania wywiadu na okoliczność pożegnania z mundurem dowódcy Operacyjnego SZ, chociaż program był już dopięty, ochoczo przyjął propozycję pojawiając się w sali recepcyjnej hotelu SHERATON w dniu 8 kwietnia br. o godz. 7.00., ale niestety słów dowódcy USCENTCOM niedane było generałowi KWIATKOWSKIEMU wysłuchać. Generale, spoczywaj w spokoju!!!.

„Spieszcie się kochać ludzi, tak szybko odchodzą"
Ks. Jan TWARDOWSKI

Płk dr Zbigniew LENARCZYK, Szef Polskiego Zespołu Łącznikowego przy USCENTCOM

 

Drogi Bronku!

ks. Twardowski napisał:
Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą (...)
Choć większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
Kochamy wciąż za mało i stale za późno.

Śmierć bliskiej osoby jest zawsze ciosem. Twoja nagła i tragiczna śmierć jest ciosem bolesnym i okrutnym. 10 kwietnia ten cios dotknął nas wszystkich, Twych wiernych i oddanych kolegów absolwentów Technikum Leśnego w Krasiczynie (rocznik 1964 – 1969). Pogrążeni w bólu i smutku, pragniemy być z Tobą w ostatniej Twej drodze. Swoją obecnością w tym miejscu chcemy podziękować Ci za wspólne przeżyte lata, wieloletnią przyjaźń i mocne więzi koleżeńskie.

Ja Twój kolega Bronek ze szkolnej ławki żegnam Cię dziś wspaniały przyjacielu, wybitny kolego, pełen wewnętrznego ciepła, które promieniowało na nas wszystkich. Jesienią ubiegłego roku, gdy odwiedziłeś mnie wraz z żoną Krysią rozmawialiśmy o Twoich planach na przyszłość. Ale człowiek nie ma władzy nad życiem, a Ten, który ma, zabrał Cię do siebie.

Szczęśliwy los sprawił, że poznaliśmy się w dniu 1 września 1964 r. będąc uczniami I –szej klasy Technikum Leśnego w Krasiczynie. Szkoła i internat, w którym mieszkaliśmy, mieściły się w starym renesansowym zamku Krasickich. Warunki życia w internacie były bardzo ciężkie. Przez pierwsze dwa lata spaliśmy w 43osobowej Sali. Brakowało ciepłej wody. Były codzienne apele, pobudkę o 6.00 oznajmiał trębacz sygnałówką, służby internatowe, przepustki na wyjście i obowiązkowe mundury, Była to dla Ciebie świetna szkoła życia przed późniejszą edukacją wojskową. Takie życie cementowało naszą wspólną przyjaźń. Stanowiliśmy jedną wielką rodzinę. Dałeś się poznać jako spokojny, mądry, opanowany przyjaciel. Młody, otwarty i chłonny umysł dawał Ci siłę i energię do życia. Podczas praktyk z hodowli lasu zasadziłeś kilka tysięcy drzewek, które dziś są żywym świadectwem Twej pracy. Wyznaczałeś sobie cele i powoli je realizowałeś. Wiedziałeś, że jako przyszły słuchacz uczelni wojskowej musisz być sprawny i silny. Dlatego codziennie aplikowałeś sobie szereg ćwiczeń siłowych. odpowiedziałeś – bo to szkoła przyszłych dowódców i generałów. Jak pięknie, że ten cel osiągnąłeś. Pomimo takiego awansu społecznego i wojskowego nigdy nie przerwałeś kontaktów koleżeńskich. Odwiedzałeś nas wraz z Krysią w naszych domach, wysyłałeś kartki z dalekiego Iraku, uczestniczyłeś w naszych jubileuszowych zjazdach koleżeńskich. Byłeś człowiekiem niezwykłym, pełnym poczucia odpowiedzialności za wszystkich, którzy Cię otaczali. Czułeś się zawsze odpowiedzialny za swoją rodzinę i najbliższych. Hołdowałeś zasadom: uczciwość, pracowitość, chęć niesienia pomocy innym. Dla kochanej żony Krystyny, córek Kamili i Edyty byłeś podporą w codziennym życiu. Wspólnie na ile pozwoliło Ci życie żołnierza zmagaliście się z różnymi troskami i kłopotami.

My Twoi koledzy i przyjaciele zapamiętamy Cię jako wspaniałego , pełnego ciepła i skromnego człowieka, z którym spędziliśmy wiele chwil. Możemy być wdzięczni losowi, za to żeś był naszym kolegą. Miałeś wiele planów, ale nieubłagana śmierć przerwała nić Twojego życia. Pozostawiłeś po sobie ogromną spuściznę, której my jesteśmy strażnikami. Ciebie już nie ma, ale pozostały ideały, którym hołdowałeś.

Nie ma Cię wśród żywych, ale głęboko jesteś w naszych sercach i pamięci. Dziękujemy Ci drogi Bronku, że byłeś z nami. Zegnamy Cię z nadzieją, że Twe dokonania i pamięć nie przeminie. Jeżeli zapomnimy o Tobie, Ty Boże na niebie zapomnij o nas.

W imieniu własnym i kolegów
Bronisław Pankiewicz

 

Wspomnienia o generale Bronisławie Kwiatkowskim

prosimy przesyłać na adres: do@wp.mil.pl